Poznanie minimalizmu i przyjęcie takiego stylu życia przyniosło mi więcej spokoju, więcej sensu i więcej szczęścia. Oto moja opowieść o tym, dlaczego zostałem minimalistą.
O co chodzi w minimalizmie?
Najprościej rzecz ujmując: chodzi o przewartościowanie priorytetów, tak aby pozbyć się nadmiaru i zbędnych rzeczy – dobytku, przekonań, zachowań, zwyczajów i czynności – które nie dodają naszemu życiu wartości, a skupić się na rzeczach kluczowych, wzbogacających nasze życie.
Na czym polegał mój problem?
Jeszcze niedawno miałem bardzo dobrze płatną, etatową pracę, robiłem karierę, miałem na swoim koncie kilka poważnych zawodowych sukcesów. Kiedy przeglądałem Facebooka widziałem, że mimo wszystko znajomi odjeżdżają: rodzina mieszkająca w sąsiedniej klatce wyprowadziła się do nowego domu, kumpel kupił nowego Arteona, a znajomy ma już iPhona, który swoją premierę miał tydzień temu. Czułem, że muszę im dorównać, bo dzięki temu żyją lepiej, są ode mnie szczęśliwsi.
Jeżeli moje finanse na to pozwalały, to kupowałem nowy gadżet, garnitur czy zegarek. Przez chwilę czułem się jak król życia jednak to uczucie coraz szybciej mijało, a pojawiała się pustka.
Brałem udział w tym wyścigu dopóki organizm mnie nie ograniczał. W pewnym momencie moje ciało zaczęło mi wysyłać sygnały. Krzyczało, że ma już dość. Kołatanie serca, spocone dłonie, tona stresu, zdarzyło mi się nawet zemdleć. Mimo tego byłem przekonany, że na tym polega dorosłe życie. Mówiłem sobie, że jeszcze kolejny tysiąc, dwa i będę mógł się wycofać, ponieważ kupię sobie jeszcze te kilka rzeczy, które przyniosą mi spełnienie.
Mój organizm dawał mi jednak coraz więcej znaków, że jest już o krok od poważnego strajku. Wpadałem od przeziębienia do przeziębienia, miałem dramatycznie słabą kondycję fizyczną, byłem chronicznie przemęczony. Musiałem zrobić sobie przerwę.
Pierwsze spotkanie z minimalizmem
Nie wiem jak Wy, ale ja na zwolnieniu lekarskim zwykle leżę w łóżku i oglądam YouTube. Rok temu, gdy doszedłem do końca Internetów, dostałem wiele rekomendacji z filmami minimalistów. Nie wiem czy znajduję się idealnie w grupie celowej czy YouTube ma opracowany specjalny skrypt terapeutyczny, ale trzeba im oddać, że trafili w idealnie.
Oglądając film za filmem natknąłem się na minimalistę, który odpowiedział praktycznie moją historię. Zmierzył się dokładnie z tymi samymi problemami – miał identyczne przemyślenia. Doszedłem do przekonania, że nic nie stracę i postanowiłem spróbować.
Zwrot ku minimalizmowi
Jeżeli chciałbym, aby historia miała dramaturgię pozwalającą na ekranizację filmową, powinienem napisać, że w tamtym momencie nastąpił przełom i tego dnia odmieniłem swoje życie o 180 stopni.
To prawda; wtedy coś pękło. Powstrzymałem się jednak od wykonania gwałtownych ruchów: wyjąłem laptopa włączyłem Excela i zacząłem przewartościowanie swojego życia od pustego arkusza.
Tego dnia określiłem swoje cele życiowe, wypisałem co sprawia mi przyjemność, co chciałbym zobaczyć. Zacząłem kwestionować swój styl życia i sposób, w jaki wydawałem swoje zasoby: czas, pieniądze i energię. To wtedy postanowiłem wprowadzić duże zmiany.
Co dalej?
Od tych wydarzeń minął już ponad rok. Czuję, że jestem dopiero na samym początku mojej minimalistycznej drogi jednak już bardzo dużo się zmieniło. Zmieniłem pracę, na taką, w której otaczam się wspaniałymi i wartościowymi ludźmi, spędzam swój czas bardzo intencjonalnie, wydaje pieniądze na rzeczy, których naprawdę potrzebuję.
Bardzo mocno wierzę, że jeśli ten blog pomoże choć jednej osobie odmienić pozytywnie jakiś aspekt swojego życia to zrobiłem dobrą robotę.