Dzisiaj będzie o turbo-ważnym problemie, bo walka z uzależnieniem od telefonu jest aktualnie na pierwszym miejscu na mojej liście nawyków. Jestem przekonany, że nie jest to tylko mój problem – jest to największe wyzwanie, z którym zderzą się wszyscy millenialsi. Serio.
Scrolling is the new smoking
Od razu sprostuje: w ogóle nie mam nic do smartfonów. Uważam, że to największy wynalazek człowieka obok silnika 2JZ od Toyoty i M54 z BMW. Niestety największa zaleta smartfonów, czyli stały dostęp do rozrywki jest jednocześnie największą ich wadą.
Pamiętacie wystąpienie Steva Jobsa z 2007 roku? W prezentacji powiedział, że Apple opracowało iPoda z szerokim ekranem, rewolucyjny telefon i przeglądarkę internetową – trzy urządzenia, które teraz są połączone w jedno, czyli w iPhone. Wtedy była to prawdziwa rewolucja. Warto sobie w wolnej chwili odświeżyć tę prezentację i uczyć się od najlepszych. Jest naprawdę świetna.
Myślę, że Steve Jobs nie spodziewał się wtedy, że za kilka lat iPhone będzie służył głównie do konsumpcji mediów społecznościowych, a nie do dzwonienia, słuchania muzyki czy przeglądania Internetu.
Pytanie brzmi, dlaczego smartfony mają na nas zły wpływ? Gdzie leży problem?
Pewnie tak macie, że jeżeli na coś czekacie np. w kolejce w sklepie, jedziecie pociągiem czy stoicie w korku to wyjmujecie telefon. W erze „przedsmartfonowej” nastąpiłby moment nudy. Nie mam na myśli uczucia startej tablicy tzn. „zresetowałem się, nie mam planów i przyszłych wyznań”. Chodzi mi właśnie o te mini momenty znudzenia w kolejce do kasy w sklepie, albo na toalecie. Okazuje się, że nasz umysł bardzo ich potrzebuje: to jest moment na kreatywność, na przemyślenie, na pobudzenie do myślenia. Przeglądanie Instagrama nie jest odpoczynkiem, bo cały czas pobudza umysł. Jest to spory zastrzyk dopaminy, ale to nie odpoczynek.
Nie przedłużając – chciałbym w roku 2021 spróbować wprowadzić kilka rozwiązań, które ograniczą czas jaki spędzam przed telefonem. Ubrałem to klasycznie dla siebie w kilka mini-challenge-ów.
1. Wyłącz powiadomienia gdziekolwiek się da. Przynajmniej je ogranicz
Zacząłem od grubego uderzenia: wyłączyłem wszystkie powiadomienia oprócz telefonu, wiadomości i messangera. Na początku miałem spore obawy, że przeoczę coś ważnego. Teraz żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej.
2. Usuń aplikacje, których nie używasz
Wyrzuciłem wszystkie appki, z których nie korzystam regularnie i takie, z których nie chce korzystać. Odinstalowałem appki zakupowe, jedzeniowe i inne kupony. Social media wrzuciłem do jednego katalogu na ostatnim ekranie, żeby nie kusiło. Mam jednak wewnętrzny opór, żeby odinstalować je na stałe.
3. Kolory szarości
Zadanie jest proste: polega na zmianie swojego wyświetlacza na monochromatyczny. Na iOS to banał: Ustawienia -> Dostępność -> Ekran i wielkość tekstu -> Filtry barwne. Na Androidzie na pewno też znajdziecie.
Może to tylko siła autosugestii ale ta niewielka zmiana u mnie się sprawdza. Instagram nie wygląda tak zachęcająco, nawet furki na Otomoto straciły swój blask. Spróbujcie, warto.
PS. w obsłudze gestów można ustawić, że 3-krotne naciśnięcie na „początek” powraca kolor – przydaje się gdy trzeba zrobić akurat zdjęcie.
4. Znajdź czas tylko dla siebie
Jest to banalne zadanie, którego realizacja okazuje się być kłopotliwa w praktyce. Chodzi o to, by spędzić trochę czasu samemu ze sobą.
Jak możemy w praktyce do zrealizować? Wystarczy zaparzyć sobie herbatę lub kawę i usiąść w fotelu i przez 10 minut popatrzeć sobie przez okno. Bez wyjmowania telefonu, włączania telewizora, słuchania muzyki. Tylko Wy i kubek kawy. Zobaczycie, że wcale nie jest to takie łatwe.
5. 21:30 – smartfon w sypialni
Wystarczy ustawić codziennie alarm na 21:30 i jak zadzwoni odłożyć telefon do sypialni. Dzięki temu udaje mi się czytać więcej, skupić na rzeczach ważnych.
Przez pierwszy tydzień było naprawdę ciężko, bo przychodziło mi do głowy 1000 rzeczy na godzinę, które tylko „na chwilę muszę sprawdzić”.
Okazało się, że wcale nie muszę.